Jak już wspomniałem, moją firmę interesują niektóre aspekty życia osób, które są lub mogą zostać naszymi klientami. Dodam jeszcze — mówił Marshall — że pani Adelina świetnie jeździ konno i ma głowę do interesów. A teraz, tylko dla pań wiadomości — tu znów ściszył głos — ona namawia męża do śmiałego przedsięwzięcia. Do tej pory nie było tu młyna, rolnicy sprzedają ziarno. Na codzienny użytek mielą je w domowych żarnach. Domyśla się pan chyba, jaka z tego jest mąka. Kto pragnie mieć lepszą, kupuje w sklepie lub wiezie zboże na przemiał wiele mil stąd. Może to pana zainteresuje? — Dlaczego? — szczerze zdziwił się Bede. — Bo to znakomita lokata kapitału. Pański woreczek spoczywa bezpiecznie w naszym banku i może tam leżeć do końca świata, lecz nie będzie procentował, nie przysporzy żadnego zysku. Rozumie pan? — Rozumiem — odparł Bede, który wiedział lepiej od Marshalla, iż woreczek żwiru nigdy nie przysporzy mu majątku. — Lecz co to ma wspólnego z młynem? — Widzi pan, taka budowa to kosztowna rzecz. Harper nie posiada tyle gotówki. — Jak nie posiada, to na pewno pożyczy w waszym banku.
Sidebar

Menu