— Był pan klientem tego sklepiku? — Och, nie. Wtedy nawet nie wiedziałem o istnieniu Goodyear. Dzieje Harpera znam z opowiadań. Jako firma bankowa interesujemy się rozwojem handlu i przemysłu. A przede wszystkim ludźmi, którzy są pionierami tego rozwoju. — A Harper się do nich zalicza? — Na pewno. Oczywiście w skali Goodyear. W biednym miasteczku bank nie posiada żadnych szans istnienia, więc cieszy nas wszelki rozwój, rozbudowa, inwestycje, zamożność mieszkańców. Otóż po paru la-— Na pewno — pospiesznie przytaknął Bede. — To wiele tłumaczy. — Lecz nie wszystko, drogi panie. Pan Harper jeszcze nigdy nie potrzebował interweniować. Pani Adelina daje sobie świetnie radę. — Ależ to okropna kobieta! — I w tym się pan myli. Ile ludzi wyciągnęła z biedy? Mówiono mi o takich sprawach wielokrotnie. Ona cieszy się szacunkiem i chyba w Goodyear jest nie byle jaką persona. — Wnioskując ze sposobu jej mówienia, wydaje się być osobą oschłą. — Zbyt pochopnie ocenia pan ludzi. Jej oschłość jest jednak bardzo pozorna.
Sidebar

Menu