— Mogło się tak zdarzyć — odparł księgowy tonem świadczącym, że słowa Bedego wcale go nie przekonały. — Nie sprzeczajmy się, drogi panie, bo i tak nikt nie rozstrzygnie naszego sporu. Wracam do mej znajomej. Nazywała się Izabela Lucy Bird. Przybyła do Stanów w 1873 roku ze Szkocji, gdzie stale mieszkała i stale chorowała. Na bóle krzyża, na bóle głowy, na bezsenność, słowem, na całą furę przypadłości, które mogą zatruć życie każdemu. Panna Bird jakoby nabawiła się tych chorób mieszkając w bardzo niezdrowej okolicy szkockiej wyspy Muli. Pan wie, gdzie leży wyspa Muli? — Nie mam pojęcia. — Sprawdzałem na mapie, tak mnie zainteresował gość mej ciotki. Panna Bird była u niej przez kilka dni zaledwie, lecz później pisywała listy. Z nich dowiedziałem się mnóstwa szczegółów o osobie, która więcej zwiedziła niż niejeden najzdrowszy mężczyzna. Proszę sobie wyobrazić, że panna Bird przybyła do San Francisco zawadzając po drodze o Nową Zelandię, a później o Hawaje. Toż to prawie podróż dokoła świata, nie uważacie!
Sidebar