O ile przyjemniejszą musi być podróż na końskim grzbiecie! Domyślam się, że pan ma konia. Ja, niestety, nie mogę korzystać z takiego środka lokomocji, podróż trwałaby zbyt długo. Zresztą, kiepski ze mnie jeździec. Zapukano do drzwi, ukazał się chłopak z tacą, dwiema szklankami i aż trzema butelkami. — Ależ — zdenerwował się Marshall — prosiłem tylko o dwie porcje, nie o całą butelkę. — Szef kazał przynieść butelkę. Powiedział, że policzy tylko za to, co zostanie wypite. Księgowy roześmiał się cicho. — Twój szef jest dobrym handlowcem. A teraz zmykaj! Gdy drzwi się zamknęły, dodał: — Harper przewiduje, że jak przyśle pełną butelkę, to zwrócimy pustą. Chyba się zawiedzie, jak pan sądzi? — Na pewno się zawiedzie. Nie lubię przesadzać z alkoholem. — Słuszny zwyczaj, kochany panie, lecz szklaneczka whisky nikomu nie zaszkodzi. Dolać wody? — Proszę. Bede posmakował, kiwnął głową z aprobatą, sięgnął po cygaro i zapalił. — No i jak? — Dawno takiego nie miałem w ustach — pochwalał.— Kupuję w Topeka u znajomka — poinformował Marshall.
Sidebar